// Mała notka o Malahide | Włóczykije.eu

Mała notka o Malahide

Wpis z 28 czerwca 2011, wstawiony przez

Po przerwie powracamy do podróży po przeróżnych pokątkach i zakątkach świata. Tym razem lekko tylko opóźniona relacja z podróży do okolic stolicy Polski 2.0, lub – jak kto woli – Irlandii. A konkretnie okolic Dublina. Dziś o północnych rewirach regionu stołecznego, a konkretnie Malahide. Jeszcze osiemdziesiąt lat temu miasto liczyło 67 mieszkańców, jednak wraz z postępującą suburbanizacją oraz rozlewaniem się miasta po przystąpieniu Zielonej Wyspy do Unii, populacja z półtora tysiąca w 1960 r. poszybowała do ponad dwudziestu tysięcy na początku obecnego stulecia.

Niewątpliwie jednym z czynników wzrostu jest fakt, że z Dublinem miasto łączy kolejka podmiejska DART, a równocześnie jest ono z dwóch stron otoczone wodą, co czyni okolice dość cichymi i przyjemnymi.

Zielony pociąg na zielonym nasypie na zielonej wyspie

Rytm dnia, przynajmniej tego rekreacyjnego, w dużej mierze wyznaczają przypływy i odpływy. Rozmiary plaż, długości mól i głębokość wody fluktuuje znacząco między porankiem…

Pełnia przypływu

…a wieczorem.

Odsłona odpływu

Statki i łodzie mogą tutaj służyć nie tylko rekreacji, lecz również (o pewnych porach dnia) stanowić przydatny środek transportu. Nacisk kładziony na nawiązania nautologiczne widoczny jest nawet w malahajdowskiej architekturze.

Wiatr dmie w dom.

Zatokę na północ od miasta przecina tylko most kolejowy linii Belfast Dublin (linia po lewej na zdjęciach przypływów i odpływów, a powiększenie poniżej),

Tory przecinają zatokę

na zachód zaś można już płynąć do Anglii.

Prościej i przyjemniej jednak przejść się plażą. Zwłaszcza podczas odpływu.

Niebieski, brązowy i zielony to kolory Irlandii.

Można na niej napotkać zarówno dziesiątki tysięcy porzuconych domów skorupiaków…

Maszynka do mielenia małży

…jak i maszerujących w poszukiwaniu jeszcze nieeksmitowanych żyjątek przedstawicieli pierwszego pułku ptactwa.

Co więcej, w dość regularnych odstępach widoczne są pozostałości po systemie wczesnego ostrzegania przed Napoleonem:

Basta i baszta.

Umieszczane w regularnych odstępach baszty miały umożliwić przekazywanie informacji o ewentualnej wczesnodziewiętnastowiecznej inwazji z prędkością światła. Zapalenie sygnału świetlnego w jednej baszcie powinno spowodować rozpalenie ognia w kolejnej, dzięki czemu po chwili o inwazji wiedziałoby całe wybrzeże. Obecnie część budynków niszczeje, jednak większość zgodnie z wyspiarską tradycją przedsiębiorczości została zaadoptowana na inne funkcje – od domów prywatnych po muzea.

W okolicy można też wypatrzyć współczesne wariacje architektoniczne na ten sam temat….

Pole widzenia jest szersze niż dwieście lat temu.

…podobnie jak i modyfikacje innych zabytków budynków, jak ten sprawiający wrażenie nieco fasadowego klasztor.

Dzięki oknu zatokowemu żaden mnich nie przegapi autobusu.

Nie występują one jednak z taką samą regularnością co oryginały. Nie są też równie malowniczo położone bezpośrednio nad wodą.

Te mury mając chronić przed falami, nie Francuzami.

Najciekawszym elementem spaceru wzdłuż wybrzeża jest jednak… samo wybrzeże. Wariacje nawierzchni przyciągają uwagę nie tylko ze względu na ryzyko wpadnięcia w fale w przypadku niepatrzenia pod nogi. Zresztą również poza przypływem można wpaść w różne inne konsekwencje kumulacji elementów napływowych.

Wodorosty rosną tylko w wodzie.

Mech, kamienie i kałuże to zdradliwa, choć malownicza, kombinacja.

Serie sześcianów wydają się nie pasować do ciągle biczowanego wodą otoczenia.

Zresztą fale potrafią działać nie tylko jako dłuta, lecz również pełnić funkcję wiertarki.

Skuteczną strategię utrzymania się na omszałych kamieniach opracowały kwiaty: znaleźć dobre miejsce i trzymać się go.

Warto nie tylko obejrzeć z bliska kalejdoskopowe pokrycie plaży na północ od Dublina, lecz również poczuć je pod stopami. I to pomimo faktu, że wzdłuż niej biegnie wygodny ciąg pieszo-rowerowy…

Asfalt + widoki = dobra droga na spacery i dojazdy.

…zaopatrzony nawet w punkty kontemplacji krajobrazu.

Zaułek zadumy

Jednak widzieć to nie to samo, co czuć. Zwłaszcza gdy bryza dostarcza niepowtarzalnej mgły pokrywającej twarz i ześlizgującej stopy z kamieni. Czy potraficie polecić równie zróżnicowaną plażę (pytanie bynajmniej nieretoryczne)?

A w następnym odcinku o puszczach, zamkach i prezydentach. Bądźcie czujni!

Podziel się z innymi:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz
  • Wykop

Jedna odpowiedź na Mała notka o Malahide

  1. bnh8ki

    Świetne zdjęcia, trafne spostrzeżenia, dobry materjał na reportaż. I chciałoby się tam pojechac.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

stat4u