// Koleją do Kolonii | Włóczykije.eu

Koleją do Kolonii

Wpis z 21 stycznia 2012, wstawiony przez

Dziś – pomimo pewnych problemów technicznych – pierwszy w historii podróży Włóczykijów po Europie wpis na  żywo! Nadajemy prosto z zachodu Niemiec Zachodnich. Niektórzy, nieco niewyspani, mylili tamtejsze okolice z Berlinem Zachodnim, jednak miasto, do którego dotarliśmy, częściej (?) nosi miano Barcelony północy lub Kopenhagi południowego zachodu. Milionowa miejscowość zwana jest jednak przede wszystkim Kolonią. Z miasta zwanego przede wszystkim Warszawą można tam wygodnie dotrzeć nocnym pociągiem Jan Kiepura.

 

Ola była pozytywnie zaskoczona komfortem podróży Kiepurą z Warszawy Centralnej do Köln Hauptbahnhof.

Ceny biletów promocyjnych z Warszawy wahają się od 49 euro za kuszetki takie jak nasze do 129 euro za przedział de luxe. Jako że tym razem wybraliśmy wersję oszczędną, nie wykupiliśmy opcjonalnego ubezpieczenia od brzydkiej pogody. W związku z tym zdecydowaliśmy się poodkrywać wnętrza (choć jeszcze nie wnętrzności) miasta.

Wnętrzności zresztą również schowały się przed opadami. Podratuszowe wykopaliska dzielnicy starożytnorzymsko-żydowsko-kupieckiej pospiesznie przywdziały peleryny.

Wykopki są fundamentami przygotowań do budowy muzeum miasta Kolonii, które ma (miało?) zostać otwarte na Euro… tzn. w 2012 roku. Jednak nie idą na marne. W namiocie kryją się różnych rozmiarów kamienie eksponowane ku uciesze gawiedzi, a całość robót odkrywkowych stanowi eksponat w Wallraf-Richartz-Museum, który przy lepszej pogodzie można oglądać przez camera obscura. Gablotą jest przeszklona ściana z widokiem na plac. Oczywiście w muzeum są też bardziej tradycyjne eksponaty…

 

Widok z klatki muzealnej, poziom Maneta.

…ale dzisiaj nie o nich. Urzekające malowidła Halsa i Rubensa, czy też gotyckie podejścia do wirtualnej rzeczywistości, jak też plebiscyty na kolejne eksponaty do muzeum, doświadczają wielu wrażeń. Jednak nie ma czasu ani miejsca w dzisiejszym wpisie na wielką sztukę. Jest za to jeszcze chwila na wspomnienie o zachodnioniemieckich sposobach na wpojenie kindersztuby i kinderwiedzy.

Superbohaterowie GigaGogh i SuperDurer zwalczają zło, że aż uszy fruwają na prawo i lewo.

 

Podziel się z innymi:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

stat4u