Kontynuując podróż trasą największych dworców w Europie, dojeżdżamy do Frankfurtu nad Menem, którego Centralbahnhof przez prawie trzydzieści lat dzierżył palmę pierwszeństwa wśród największych dworców Europy (po czym przegonił go Lipsk). Jednak dziś to właśnie mniejszy dworzec w jednym z najważniejszych centrów finansowych i wystawienniczych obsługuje ponaddwukrotnie więcej pasażerów (1/3 miliona dziennie).

Skalę ruchu najlepiej widać z góry. Plątanina torów i nieustannie przemieszczające się po niej pociągi wciągają podobnie jak przyglądanie się mrowisku pracującemu pełną parą.

Front gmachu dworcowego nieco gubi się w zatłoczonej okolicy. Budynek robi większe wrażenie, gdy oglądający przypomni sobie, że od lat siedemdziesiątych kryje się nie tylko 13 peronów naziemnych za nim, lecz również rozległy poziom podziemny z ośmioma peronami metra i kolei podmiejskiej. Przy okazji rozbudowy dworca dodano też podziemny parking mogący służyć jako schron.
Bezpośrednie okolice Frankfurt (Main) Hbf sprawiają wrażenie chaotycznych, zapchanych sklepami, parkingami, biurami podróży ukierunkowanych na klientów mówiących po polsku oraz przybytkami prostytucji i pornografii. Zdecydowanie lepsze wrażenie robi oddzielone od dworca zielonymi błoniami ścisłe centrum miasta.

Jak widać zarówno w głębi poprzedniego i płyciźnie niniejszego zdjęcia, popularnym uzupełnieniem podróży pociągiem są rowery. Można je znaleźć m.in. przed hotelem Steigenberger Frankfurter Hof, który od ponad stu lat wyznacza trendy. W 1891 roky zamontowano w nim pierwszy telefon publiczny w mieście, a rok później pierwsze oświetlenie elektryczne.
Dwie przecznice dalej stoi dom, w którym w połowie XVIII w. urodził się Johann Wolfgang Goethe. Jednak nie rzucający się w oczy osiemnastowieczny szeregowiec łatwo przeoczyć wśród bardziej imponującej zabudowy.

Wzrok przyciągają przede wszystkim wieżowce. W porównaniu z niektórymi spośród dwunastu budynków o wysokości powyżej 150m, którymi szczyci się miasto, Japan Center na pierwszym planie wydaje się malutkie. W rzeczywistości jednak budynek nawiązujący architekturą do papierowych ścian w japońskich domach wznosi się na wysokość 115 metrów. Oznacza to, że jest raptem 25 metrów niższy od warszawskiego Marriotta, czyli szóstego najwyższego budynku w Polsce.

Srebrzysty wieżowiec DeutscheBahn przypomina nieco pociągi dużych prędkości uruchamiane przez spółkę. Jednak to budynek był pierwszy - pociągi ICE łączące największe miasta Niemiec i sąsiadujących państw kursują od 20 lat, a wieżowiec stoi już od niemal 35. Do 1990 roku dzierżył palmę pierwszeństwa wśród najwyższych budynków w Niemczech.

Od 1997 roku najwyższym punktem w mieście jest szczyt Commerzbank Tower, który przez sześć lat nie miał sobie równych w Europie. Zwieńczenie dwustusześćdziesięciometrowego budynku sugeruje jednak, że architektowi zaczynało brakować pomysłów, co jeszcze można by upchnąć na dachu.
Zdjęcie zaś zostało zrobione z dwustumetrowej Wieży Meńskiej (Main Tower), czwartego najwyższego budynku na
„Mainhattanie”. Choć na tej wysokości potrafi być wietrznie, warto się wybrać i rozejrzeć. Patrząc na wschód i południe, zobaczy się coś na podobieństwo poniższej panoramy:

Zbudowane na początku lat osiemdziesiątych podwójne wieże DeutscheBanku widziane z góry sprawiają wrażenie niewielkich. W rzeczywistości wznoszą się na wysokość 155 m, co oznacza że w Polsce zajęłyby czwarte miejsce wśród najwyższych budynków.

Siedziba Europejskiego Banku Centralnego (na spodzie zdjęcia widoczny wielki podświetlany symbol wspólnej waluty pokazywany co chwila w wiadomościach) również mierzy ok. 150 m. A za nią rozpościera się Men.

Widoki są równie ciekawe, gdy znajdziemy się po drugiej stronie i spojrzymy znad Menu na frankfurcką dzielnicę finansową. Łatwo przy tym zapomnieć, że w centrum miasta znajduje się również ciekawa starówka oraz szerokie bulwary spacerowe wzdłuż rzeki, ku której zwraca się szereg muzeów... ale o tym innym razem.