// Berlińskie bloki, budynki bądź batmany | Włóczykije.eu

Berlińskie bloki, budynki bądź batmany

Wpis z 6 kwietnia 2011, wstawiony przez

Kije ostatnio (nieco ponad tydzień temu) włóczyły się po wschodniej stolicy naszego zachodniego sąsiada. Chwilami nawet powłóczyły nogami, ale ogólnie były dzielne i podziwiały, co się dało. Jedną z rzeczy, których nie da się uniknąć w krainie niedźwiedzi (lub masła, w zależności od tego, w jakim języku odczytujemy nazwę miasta), są bloki. Prawie nigdzie w centralnych dzielnicach nie zdarzają się domy jednorodzinne, czy małe budynki w ogóle (przez pięć dni wypatrzyliśmy tylko jedną wolnostojącą budkę z kebabami). Przeważają budynki bardziej imponujące skalą. Na pierwszym planie wybudowana pod koniec lat sześćdziesiątych wieża telewizyjna przy Alexanderplatz, czyli najwyższa budowla w Niemczech i czwarta najwyższa w Europie.  Być może nie wynika to wprost z powyższej ilustracji, ale całość mierzy ponad 350m, czyli ok. 300 metrów mniej niż nie tak dawny maszt radiowy w Konstantynowie.   Co ciekawe, wszystkie przerastające ową ikonę Berlina (już nie tylko wschodniego) rozrywacze chmur również powstały w bloku wschodnim  (Moskwie, Kijowie i Rydze).  Za to z dwudziestu przewyższających ją biurowców na świecie, połowa znajduje się w Chinach (w tym w Hong Kongu), a tylko trzy na zachód od dawnej żelaznej kurtyny – w Stanach Zjednoczonych.

Niniejsza notatka zejdzie jednak z chmur (w które ostatecznie nie wjechaliśmy — w pełni wystarczyły widoki z kopuły katedry berlińskiej), by skupić się na sprawach odrobinę bardziej przyziemnych, choć wciąż imponujących.  Prawie wszędzie widoczne są masywne, dostojne bloki mieszkalne bądź biurowe. Absolutne minimum to pięć pięter, a zazwyczaj jest ich znacznie więcej.

Monumentalizm mieszkalny

W wielu wypadkach wrażenie potęguje wysokość samych pięter, a dostojności dodają stonowane kolory, które przeważają w całym mieście.  Jeden z nielicznych wyjątków udało się uchwycić zza drzew:

Barwny budynek niedaleko Szprewy

Być może jednak nabranie tak żwawych barw to element protestu przeciwko energetyce jądrowej. Dotarcie z dworca do hotelu sprawiało pewne kłopoty w dzień przyjazdu, gdyż parlament i liczne inne budynki rządowe w okolicach Hauptbahnhof zostały ogrodzone i obsadzone przez policję. Za to wszędzie (na znakach drogowych, naklejkach na marynarkach, balonach itp.) widniały radosne krwistoczerwone uśmiechnięte słoneczka, takie jak na oknie w prawym górnym rogu poprzedniego zdjęcia:

Podpis głosi: „Energia atomowa? Nie, dziękuję”. Wzór baneru powstał znacznie wcześniej niż ostatnia tragedia jądrowa, jednak trudno się dziwić wzrostowi natężenia protestów po niedawnych wydarzeniach w Japonii. W Polsce póki co, jak to mamy w zwyczaju, przyjmujemy odwrotny kierunek działań, tradycyjnie powracając do pomysłów z lat siedemdziesiątych. Za to w Niemczech Zieloni zdobyli 25% głosów w wyborach do Landtagu Badenii-Wirtembergii, wobec czego prasa przewiduje, iż będą główną siłą w koalicji rządzącej regionem. Z kolei Angela Merkel zapowiada przyspieszenie całkowitego wycofywania się z energetyki jądrowej.

Ale znów zbaczam z tematu wpisu, czyli malowniczych berlińskich bloków.

Berlińskie balkony

Po odrobinie refleksji dochodzę do wniosku, że poza spójną gamą barw, wyniosłości niemieckostołecznemu budownictwo dodaje konsekwencja wysokościowa. W przypadku większości ulic wszystkie budynki mają tę samą wysokość, przez co powstają spójne rzuty perspektywiczne.

Przykładowa panorama

Budowane są nie tylko nowe bloki, ale też w mniejszym lub większym stopniu modernizowane stare. Oczywiście skrajnym przykładem modernizacji jest wyburzenie i zastąpienie, jednak możliwe są wyjścia pośrednie. Przykładowo, poniższy stos szeregów okien…

Okno w okno w okno w okno…

…można uzupełnić o windę – z boku miejsca jest aż nadto.

Przeszklona przesuwnica pionowa

Dzięki temu już nie tylko Batman (nawet ten nie z klocków Lego) może dostać się na dach bloku, by wypatrywać architektonicznych złoczyńców…

Mroczny płascz i Legoperz

Mroczny płaszczek i Legoperz

…a tych jednak można czasami znienacka wypatrzeć. Przykładowo, nadkanałowe barwne budownictwo zastawione licznymi talerzami satelitarnymi. Należy jednak ono do wyjątków czterodniowej próbki Berlina.

Prawie jak na Pradze

Jednak wobec braku praskich klimatów, trzeba było zapewnić sobie inne instrumenty umożliwiające docenianie uroków różnic pomiędzy pionem a poziomem. Inaczej bowiem budynki z dominantą jednego wymiaru mogłyby się wydawać dla niewprawionego oka nudnawe.

Zdecydowana przewaga pionu nad poziomem

Za to po przebrnięciu przez różnorakie trunki, miasto od razu staje się ciekawsze. Widać nie tylko wszechobecne rowery, ale i białe niedźwiedzie. W końcu niedźwiadek to symbol Berlina.

Bear & bike = Berlin

Podziel się z innymi:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Jedna odpowiedź na Berlińskie bloki, budynki bądź batmany

  1. krause

    elo lubie twoja stronka niestety mam malo czasu i ciagle musze w pracy siedziec zycze powodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

stat4u