// Zimowe zaułki, przyjazne przytułki | Włóczykije.eu

Zimowe zaułki, przyjazne przytułki

Wpis z 23 stycznia 2013, wstawiony przez

Wreszcie nadeszła długo oczekiwana zima oraz niemal równie długo oczekiwany wpis na blogu. Niestety, zbyt wysoka zawartość codzienności w dniach ostatnich (i, niestety, zapewne najbliższych) miesięcy, uniemożliwiła znacznie częstsze umieszczanie notatek dla rzeszy naszych wiernych czytelników.

...i śniegu na dwa palce

Jak być może niektórzy zauważyli, spadło ostatnio nieco śniegu. Jeszcze bardziej niektórzy, zwłaszcza ci starający się w tę pogodę dobrze rozgrzać, widzieli rzekomo jeżdżące po śnieżnych szynach pociągi do Hogw… mitycznej Drugiej Cześci Nowego Budynku Neofilologii UW.

W ramach rekompensaty, przed wpakowaniem się do pociągu do Włoch (z przesiadką w Wiedniu), chcielibyśmy pokrótce podzielić się radością płynącą z (na szczęście nie płynącego)  śniegu oraz informacjami o ciekawym zakątku warszawskiej Pragi.

Śnieżna lokomotywa

Nieopodal stacji Warszawa Wschodnia znajduje się kompleks dawnych budynków przemysłowych usytuowanych między Mińską a Żupniczą. Nie odbywa się tu już jednak działalność produkcyjna, mimo nazwy kompleksu nawiązującej do dawnych fabryk. Obszar reklamuje się teraz jako „awangardowa przestrzeń dla kultury i biznesu”. Pociąg i skrawek torów stanowi już jedynie dekorację.

 

Wśród wyłaniających się ze śniegu rozświetlonych okien hal pofabrycznych można łatwo się zgubić. W końcu jednak trafiliśmy do  Studia Teatralnego Koło, w którym wystawiana była inscenizacja opowiadania Wiktora Pielewina – Żółta strzała. Tytułowy pociąg stanowi alegorię Rosji z lat dziewięćdziesiątych, pędząc nie wiadomo gdzie i wioząc zagubionych, próbujących się odnaleźć w nowej rzeczywistości pasażerów. Pytaniami bez jasnej odpowiedzi są, dokąd jedzie pociąg oraz czy można z niego wysiąść – przenieść się do innej rzeczywistości, znanej tylko z pół-mitycznych opowieści.

Sztuka w pełni pasowała do przykolejowej, śnieżnej scenerii. Tym bardziej, że scenografia składała się z rozprutego wagonu kolejowego. Widzowie mogli podglądać przez okna i przezroczyste ściany, co dzieje się w zamkniętym światku Żółtej Strzały. Tym bardziej przekonujący był przełomowy moment, w którym główny bohater opuszcza pociąg i staje na tej samej płaszczyźnie, co zwykli ludzie – widzowie.

Sztuka warta jest zobaczenia. Jeżeli jednak akurat jej nie grają bądź węzeł kolejowy za Warszawą Wschodnią nie jest wam po drodze, zachęcamy do znalezienia chwili na spacer po Warszawie. Jest teraz piękna niczym Paryż w Amelii. Większość niedoskonałości została przykryta śniegiem w ten sam sposób, co graffitti było usuwane cyfrowe ze scen filmu. Z kolei śnieg mieniący się w świetle latarni i osadzający na gołych gałęziach drzew powoduje, że mimowolnie oglądamy się, wypatrując fauna w szaliku.

Czekając pod dworcem na kawę

Oczywiście czasem warto się zatrzymać na coś ciepłego (choć może nie na tak długo, jak lekko przykryte śniegiem osoby na zdjęciu – być może tłumaczy je fakt, że artystyczny szalet po lewej jest już zamknięty), ale nie można przy tym zapomnieć o cieszeniu się zimą.

Kolejowy stadion

A jeżeli brakuje nam czasu, by dospacerować do celu, zostawiając za sobą ciąg wgłębień w śniegu, zawsze można wsiąść do pociągu byle jakiego i pomknąć w inną część stolicy Pole-andii, czyli krainy bieguna (oczywiście północnego).

Podziel się z innymi:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

stat4u