// Z pałacu pod wiejską strzechę… i na wojnę, czyli mydło i powidło | Włóczykije.eu

Z pałacu pod wiejską strzechę… i na wojnę, czyli mydło i powidło

Wpis z 20 maja 2012, wstawiony przez

W czasach kryzysu warto oszczędzać, więc postanowiliśmy skorzystać z możliwości darmowego zwiedzania różnorakich obiektów (mniej lub bardziej ciekawych). Nie zważając na tłumy, wzięliśmy udział w „nocy muzeów”. Nie byle gdzie jednak, bo w powiecie otwockim.

Jakby romantycznie

Wieczorne zwiedzanie rozpoczęliśmy od położonego na sztucznej wyspie pałacu w Otwocku Wielkim, w którym dziś znajduje się Muzeum Wnętrz będące oddziałem Muzeum Narodowego w Warszawie. Co prawda liczyliśmy na darmowy poczęstunek i napitek, ale i tak bardzo się nam podobało.

Czy tam aby tylko nie straszy?

XVII-wieczny pałac był dawną letnią siedzibą warszawskiego rodu Bielińskich. Co prawda w  drugiej poł. XIX wieku obiekt popadł w ruinę, jednak po II wojnie światowej został przywrócony do dawnej świetności, co ilustrują poniższe zdjęcia.

Wytwornie w każdym calu. Tylko pozazdrościć

Na salonach

Poszczególne  apartamenty zostały umeblowane w różnych stylach. Odnajdziemy tu pokoje w stylu klasycystycznym, rokokowym, a nawet biedermeier. Na piętrze znajdują się ciekawe sale z motywami marynistycznymi (co ciekawe w stylu manierystycznym).

Mebelki jak z katalogu

Trzeba przyznać, że mieli Bielińscy fantazję. Wiele mebli wzbudziło mój prawdziwy zachwyt.  Między innymi…praktyczna spluwaczka.

Pluć każdy może. Byle kulturalnie...

Ledwo zdążyliśmy przyzwyczaić się do luksusu, a już trzeba było wyruszać w dalszą drogę. (Choć organizatorzy zapewniali darmowy transport, my zdecydowaliśmy się podróżować Kajtkiem). Szybko okazało się, że kolejny punkt naszej muzealnej trasy daleki był od dworskiej wytworności.

Panie z Glinianki w pieśni "Ko ko ko"

Około 22, po długich poszukiwaniach, zawitaliśmy do Glinianki, gdzie znajduje się istniejąca tu od ponad 70 lat  Izba Regionalna. Ci, którzy twierdzą, że folklor jest nudny, powinni posłuchać pań z zespołu ludowego w piosence o dziadzie pierunie, co z babą w nocy deskę rozłupał.  Rubaszne melodie (oczywiście w repertuarze nie zabrakło koko koko) szybko nas rozbudziły.

Choć statków nie brakowało, poczęstunku nie podano

W wiejskich izbach można było obejrzeć rękodzieło oraz dawne fotografie.

Palmy nad palmami

Choć zmęczeni, postanowiliśmy nie poddawać się nocy i zwiedzać dalej. Kolejna atrakcja miała się jednak okazać prawdziwie niebezpieczna….

Na baczność!

 Po przejechaniu krótkiego odcinka trasy lubelskiej, znaleźliśmy się w…  Muzeum II Korpusu Polskiego w Józefowie, gdzie przywitali nas chłopcy jak ta lala….nie tylko plastikowi.

Chłopcy radarowcy

 Broni tu nie brakowało i czuliśmy się nieco niepewnie. Znalazłszy stary, ale sprawny pojazd wojskowy, nacisnęliśmy zardzewiały pedał i dodaliśmy GAZU!!!  I szybko znaleźliśmy się z powrotem w domu.

Gaz do dechy!

Podziel się z innymi:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

stat4u