// O urokach zimowego plażowania w Barcelonie | Włóczykije.eu

O urokach zimowego plażowania w Barcelonie

Wpis z 25 lutego 2014, wstawiony przez

Urlop w górach czy nad morzem? Zazwyczaj i jedno kusi i drugie nęci… Jeśli jednak nie możecie się zdecydować, tak jak my wybierzcie się do Barcelony. Stolica Katalonii leży nad Morzem Śródziemnym i trzeba przyznać, że ma wyjątkowo piękne nabrzeże. W górę od Barcelonetty (klin lądu za przystanią) ciągnie się aż sześć plaż miejskich z deptakami.

Zima na plaży

Zima na plaży

Z pewnością warto przyjechać tu również (a może zwłaszcza) zimą. Nasz lutowy pobyt nad morzem okazał się wyjątkowo przyjemny. Niskie jak na tę porę roku temperatury (czyli od 13 do 20 stopni…) nie odstraszały ani turystów, ani tym bardziej mieszkańców. O każdej porze dnia spotykaliśmy wyprowadzaczy psów, biegaczy lub po prostu spacerujących.

Siłownia na plaży

Sporty na plaży

Co ciekawe na każdej z plaż czekały na nas całkiem dobrze wyposażone siłownie pod chmurką. Byliśmy zdziwieni, jakie kłębią się tu tłumy, zarówno młodych, jak i emerytów. W ogóle Hiszpanie zdają się lubić ruch na świeżym powietrzu. Niemal w każdym parku (a jest tu ich całkiem sporo) widzieliśmy joggerów lub ćwiczących.

Nie chciałam być gorsza, więc dałam się namówić Maćkowi na dłuuugi i wyczerpujący trening na tutejszych urządzeniach.

Nie chciałam być gorsza od Katalończyków, więc dałam się namówić na dłuuugi i wyczerpujący trening na tutejszych urządzeniach. Jeśli jesteście nieco zdziwieni moim nakryciem głowy wyjaśniam. Nie przeszłam na islam. Chroniłam się jedynie przed wiatrem.

Nie widzieliśmy za to zbyt wielu kąpiących się. Prawdę powiedziawszy udało nam się naliczyć zaledwie dwóch osobników, którzy odważyli się wejść do wody i to w dodatku w piankach. Maciek (dla którego temperatura 16 stopni to już upał) postanowił pokazać tutejszym do czego służy morze. Rozebrał się do rosołu i…. dał nura w fale.

M jak mors lub jak kto woli jak morze

M jak mors lub, jak kto woli, jak morze

Trzeba przyznać, że wiele osób (plażujących w czapkach i puchowych skafandrach) patrzyło na niego z przerażeniem.

Wariat czy jak?

Wariat czy jak?

Będąc na wybrzeżu, kilkakrotnie zapuściliśmy się też w okolice Port Olimpic i tutejszej mariny, gdzie parkują luksusowe łodzie i jachty. Robią wrażenie. Nie ma co się jednak dołować, jeśli nie jest się właścicielem żadnego pływającego cuda. Pojazd można wypożyczyć (dość drogo, niestety).

Marina

Marina

W tej części wybrzeża mieszczą się też ekskluzywne bary, dyskoteki, restauracje, sklepy oraz kasyno, do którego mieliśmy ochotę wstąpić, by odegrać się za stratę 4 euro w loterii euromiliony… (Płacąc tę bajońską sumę za los byliśmy wręcz przekonani, że wygramy).

Marina po zmroku

Marina po zmroku

Zamiast milionów euro zadowoliliśmy się wieczornymi spacerami po plaży, kiedy to jest tu najładniej i najspokojniej. Można włóczyć się wówczas do woli, i w dodatku za darmo.

Jakby

Jakby romantycznie

Ach...

Nie macie pojęcia, ile muszli zebrałam podczas jednego ze spacerów.

A kiedy ma się już dość plaży wystarczy podnieść głowę, by w oddali bez trudu zobaczyć, porośnięte kaktusami, barcelońskie góry (czy wzgórza, jak kto woli).

Góry

Drapieżne oblicze Barcelony

Ale o nich innym razem. Dziś cieszmy się widokami morza. Również tymi z gór.

P1270779

Patrząc na Barcelonę z położonej na wzgórzach dzielnicy El Guinardo dopiero po kilku chwilach zorientowaliśmy się, że błękitny bezkres w oddali to morze.

Lazurowy kolor wody szczególnie dobrze było widać ze wzgórza Monjuic. Na zdjęciu widać na port przemysłowy, oddalony od głównych barcelońskich plaż

Lazurowy kolor wody szczególnie dobrze było widać ze wzgórza Montjuic. Na zdjęciu widać na port przemysłowy, oddalony od głównych barcelońskich plaż.

Podziel się z innymi:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

stat4u