Dla niepoznaki znad Kalambaki
Druga część (po pierwszej) relacji z Kalambaki znajduje się poniżej. Polecamy przeglądać w kolejności od początku do końca.

Droga z Shire… tj. z Kalambaki do klasztorów wiedzie co do zasady w górę.

Motywem przewodnim są schody i skały.

Drabiny wyszły z mody w ostatnich stuleciach, choć gdzieniegdzie wciąż służą jako drogi jednokierunkowej ewakuacji.

Liny wciąż występują, co może potwierdzić niejeden skamienialec….

…lecz zamiast do wciągania pielgrzymów w siatkach lub koszach, służą do przewozu w luksusowych blaszanych kabinach.

Idąc z duchem czasu, mnisi z klasztoru Św. Trójcy, stawiają na energię solarną. Biorąc pod uwagę, że kolejka wiedzie w kierunku pobliskiego klasztoru żeńskiego, powinno to też ograniczyć liczbę niepożądanych nocnych wypadów.

Choć w klasztorach nie wolno pokazywać się bez spódnic/sukni zakrywających nogi, i tak zachodzi ryzyko obcowania z atrakcyjnymi osobami płci przeciwnej.

Problem oglądania się za innymi dotyczy zresztą nie tylko gatunku ludzkiego.

Towarzystwa tęsknie wypatrują też przedstawiciele drugiego dominującego greckiego gatunku.

W efekcie, choć klasztory (przynajmniej te męskie) się w znacznym stopniu wyludniają, kotów nie brakuje.

Gdzieniegdzie widać efekty sublimacji niespełnionych pragnień, nie tylko mnichów.

Te w klasztorach robią jednak większe wrażenie niż twórczość przydrożna. Freski ilustrują zarówno drogę do nieba…

…jak i ryzyko związane z pójściem inną trasą.

Wśród zasłużonych uwiecznionych w klasztorze Wielkiego Meteoro („zawieszonego w powietrzu”) znaleźli się nie tylko święci, ale i filozofowie – np. opracowujący podwaliny geometrii Pitagoras (trzeci od lewej).

Być może z czasem uwieczniony zostanie też wynalazca kamer umożliwiających pilnowanie, czy bracia przestrzegają reguły zakonu.

Jednak ogólnie rzecz oglądając, przez wieki warunki bytowania mnichów i mniszek stały się całkiem znośne. W niektórych klasztorach mają nawet do dyspozycji windy między poziomami.

A różnice poziomów występują.

Pielgrzymi jednak wciąż mają do dyspozycji schody – również w przypadku Megalo Meteoro.

Dzięki temu pielgrzymi, wspinając się, mogą wypatrywać klasztoru Przemienienia Pańskiego (vel Wielkiego Meteorona) pomiędzy gałęziami drzew na zboczu.

Patrząc wstecz będą zapewne widzieć klasztor Św. Mikołaja, umieszczony niżej od pozostałych, mniej więcej w połowie wysokości najwyższych skał.

Z kolei gdy już wdrapią się na tarasy Wielkiego Meteoru, mogą spoglądać w dół na klasztor Warłama, usytuowany nieco niżej.

Widok na Warłama z drugiej strony. Według wielkiej księgi zakonu Wikipedystów, monastyr stoi na drugiej co do wysokości skale Meteorów (na najwyższej znajduje się Wielki Meteor). Został założony w 1350 przez pustelnika Warłama, który wspiął się na wierzchołek i wybudował trzy kościółki, cele i cysternę na wodę. Po jego śmierci miejsce opustoszało na 200 lat.
Odbudowy świątyni i klasztoru podjęli się zamożni bracia-zakonnicy w 1517. Transport materiałów trwał podobno dwadzieścia dwa lata, a sama budowa – dwadzieścia dni.

Z kamienia Warłama widać kolejny klasztor – monastyr Rusanu pod wezwaniem św. Barbary.

Bracia Wikipedyści, że mostki do niego prowadzące są solidne.

Siostry dość efektywnie wykorzystały przestrzeń dostępną na skale.

Zresztą na tym nie poprzestały – poziom niżej powstał drugi, schowany między skałami budynek (dach widoczny na spodzie zdjęcia).
W tle widać św. Stefana.

Jednak aby móc podziwiać Wielki Meteor, trzeba wdrapać się na wyższy poziom.

Widok na wszystkie cztery ostatnio omówione klasztory.

Piąty z sześciu – św. Stefana. Szósty to klasztor św. Trójcy – nie występujący w tym odcinku.

Na koniec szybkie samozdjęcie. Trzeba było bardzo się pospieszyć, by zdążyć przed uruchomieniem samowyzwalacza.