Podczas gdy Osioł, Pies, Kot i Kogut wybrali się do Bremy, Lew pojechał do Lubeki. Wybrał miasto nad rzeką Trave, ponieważ zostało ono założone przez jego imiennika – Henryka Lwa. Poza tym Lubeka w XIV wieku stała się „Królową Hanzy”, a lew – jak to lew – lubi to, co najlepsze.

Przybyszów zachwyca tutejszy ratusz. Nic dziwnego, bo to jeden z najznamienitszych przykładów północnoniemieckiej gotyckiej architektury ceglanej. Został zbudowany w XIV wieku i do dziś służy jako siedziba burmistrza miasta oraz miejsce obrad lokalnego parlamentu.

Jeśli jednak tęsknimy do świata baśni, musimy przede wszystkim odwiedzić fabrykę marcepana lub chociaż jeden ze sklepów z tym smakołykiem. W salonie Niederegger można poznać historię marcepana, który był jednym z najcenniejszych hanzeatyckich towarów.

Gdy już bardzo się zasłodzimy, dobrze jest wybrać się na spacer i spalić trochę kalorii. Najlepiej wsiąść do pociągu i pojechać na podmiejską plażę Travemünde.