Po zaznajomieniu się ze szwedzkimi wyspami, plażami i kotami…

W podróż transbałtycką udaliśmy się szwedzkim pociągiem dużych prędkości z wychylnym pudłem, czyli zasłużonym X2000, kursującym po Skandynawii od 1990 r. Od czasu wybudowania mostu nad Sundem i reszty piętnastokilometrowej przeprawy łączącej kontynentalne Królestwo Danii (w tym wyspę, na której leży Kopenhaga) z półwyspem Skandynawskim w okolicach Malmo, X2000 obsługują również połączenia międzynarodowe w tej relacji.

Dzięki zakupowi biletu z wyprzedzeniem, udało się kupić bilety w wagonie i klasie nr 1 w cenie niewiele wyższej niż w klasie drugiej (i wagonach od 3. wzwyż – wagonu nr 2 z jakiegoś powodu w pociągu nie było). Zasadniczą zaletą takiego rozwiązania, poza dużą ilością miejsca, był poczęstunek: kawowo-herbaciany „open bar” i i zestaw śniadaniowy. Co ciekawe, wszystkie artykuły spożywcze – łącznie z mleczkami do kawy – były certyfikowanymi produktami ekologicznymi.

A po drugiej stronie cieśniny Sund pociąg zatrzymuje się na peronie 26 stacji Kopenhaga Główna – pierwotnie wyposażoną w 12 peronów, lecz na skutek wzmożonego ruchu – w tym międzynarodowego – rozbudowana o kolejne kilkanaście, na przedłużeniu istniejących.

…który jest słabo widoczny również z racji zasłonięcia parkingami rowerowymi po obu stronach wiaduktu nad torami, z którego również prowadzą zejścia na nowe perony.

Gdy już trafi się do hali dworcowej (co wcale nie jest takie proste), trudno nie odnieść wrażenia, że dworzec wymaga rozbudowy. W obecnej formie pęka w szwach, choć trzeba przyznać, że drewniane szwy z 1911 r. są całkiem urokliwe.

Przebudowa lub rozbudowa dworca mogłaby też pozwolić na wygospodarowanie lepiej zorganizowanej przestrzeni do parkowania rowerów niż pasy do parkowania na chodniku.

O urokach kopenhagenizowania się w kolejnym wpisie, ale wcześniej o zdarzeniach późniejszych, czyli podróży z Danii do Niemiec. Nieustanne morskie wiatry dość szybko wywiały nas bowiem na południowy zachód, czyli w kierunku – jak prawie wszystkie duńskie kierunki – morza.

Pytanie zatem, co zrobić, gdy chce się udać np. do Kolonii przez Hamburg, a po drodze napotyka się morze?

Nowy most kolejowo-drogowy z Danii do Niemiec jest dopiero planowany, o czym mogą świadczyć tymczasowe tory i perony. Dalej jest już tylko woda.

…a pasażerowie udają się na górę, by patrzeć, jak oddalamy się od lądu. Mają też możliwosć zrobienia zakupów, zjedzenia obiadu (jeżeli nie przypadła im do gustu oferta w wagonie restauracyjnym ICE), napicia się kawy bądź wymiany waluty.

…na którą wkrótce wyjechaliśmy, przeprawiwszy się między Rødby a Puttgarden (gdzie most kolejowo-drogowy ma powstać do 2021 r.). Na prom czekali już pasażerowie (idący pasażem widocznym na górze), jak też rowerzyści (na dole). A my wraz z pociągiem międzynarodowym odjechaliśmy w siną dal. Ale zanim o tym na blogu, wrócimy jeszcze do Kopenhagi.