Author Archives: Ola
W trójkącie dyjskim
Pochłonięci remontem, z tęsknotą wspominamy nasze morawskie wojaże. Zgodnie z obietnicą tym razem napiszemy o czeskiej przyrodzie, a konkretnie o dolinie rzeki Dyja (niem. Thaya) będącej granicą pomiędzy Czechami, Austrią, a na krótkim odcinku również Słowacją.
Romantyczna kraina winem płynąca
Jak tysiące polskich turystów postanowiliśmy spędzić wakacje na południu Europy (mniej-więcej…). Nic w tym dziwnego. Po wielu wyprawach w strugach deszczu chcieliśmy w końcu wypocząć pod bezchmurnym niebem i cieszyć się malowniczymi widokami skąpanych w słońcu miasteczek i wsi.
Migawka z Ziemi Świętokrzyskiej
Kilka dni temu przyszło mi być na Ziemi Świętokrzyskiej, a dokładnie na Kielecczyźnie, gdzie (jak chwalą się mieszkańcy) „do dnia dzisiejszego cieszą oczy stare zamki i pałace, gdzie znajduje się najsłynniejsza wioska w Polsce i jeden z najpiękniejszych zespołów klasztornych”. Faktycznie, atrakcji turystycznych jest tu wiele, począwszy od datowanego na 1200 lat dębu Bartek, przez &hellip Continue reading
Z pałacu pod wiejską strzechę… i na wojnę, czyli mydło i powidło
W czasach kryzysu warto oszczędzać, więc postanowiliśmy skorzystać z możliwości darmowego zwiedzania różnorakich obiektów (mniej lub bardziej ciekawych). Nie zważając na tłumy, wzięliśmy udział w „nocy muzeów”. Nie byle gdzie jednak, bo w powiecie otwockim.
Włóczykije u skały
Jak co roku majówkę spędziliśmy na łonie przyrody. Tym razem wyprawiliśmy się do Małopolski. Po krótkim, acz emocjonującym pobycie w grodzie Kraka (gdzie jedno z nas aż cztery razy złapało flaka), wyruszyliśmy do doliny Prądnika, by podziwiać jurajskie wapienie.
Z wizytą u pięknej Lany, co łzy roniła
Po relacjach z zagranicznych wojaży czas na krótką migawkę z rodzimego podwórka, a dokładnie z Warmii. Korzystając z wolnego dnia i ze słonecznej pogody, wybrałam się do położonego w okolicach Nidzicy (a dokładnie w pobliżu wsi Orlo i Łyna) rezerwatu przyrody Źródła Rzeki Łyny.
O drogach, rowerach i segregacji śmieci, czyli kilka przykładów zza Odry
Jeszcze do niedawna Niemcy funkcjonowały w mojej głowie jako kraj perfekcjonistów i sztywniaków. Ot – klasyczny stereoptyp. Do dziś pamiętam dziecięce żarty „o Polaku, Rusku i Niemcu”, w których ten ostatni nie miał za grosz poczucia humoru. Polak za to odznaczał się ułańską fantazją. Z tym akurat jestem skłonna się zgodzić, choć od kiedy samodzielnie &hellip Continue reading
A jak Aachen
Drugi dzień naszej podróży po Nadrenii zaczął się deszczowo. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do mokroci… Tym razem jednak obecność wody była nawet wskazana, ponieważ wybraliśmy się do źródła kultury europejskiej, a mianowicie do Aquae Grani zwanego także Akwizgranem czy też Aachen.
Chino-mania?
Nie masz już prawie na świecie rzeczy, która by nie pochodziła z Chin… Kurtka (niby producent francuski a sam towar z najprawdziwszej galerii), łyżwy (też jakby markowe), komórka, buty, nawet czosnek – wszystko made in China. Trzeba się nieźle naszukać, żeby znaleźć polskie majtki czy skarpetki. I pewnie będzie jeszcze trudniej zważywszy, że prezydent gorliwie &hellip Continue reading
W pogoni za uciekającym czasem
Chyba się starzeję, bo ostatnio mam wrażenie, że czas płynie coraz szybciej i szybciej, jakby uciekał przez palce. W każdym razie jest go coraz mniej na drobne przyjemności. Codziennie obiecuję sobie, że „już jutro” usiądę z książką i kubkiem kakao na kanapie albo że obejrzę film. Ale jakoś mi to nie wychodzi… Bo kiedy w &hellip Continue reading
