W czasach kryzysu warto oszczędzać, więc postanowiliśmy skorzystać z możliwości darmowego zwiedzania różnorakich obiektów (mniej lub bardziej ciekawych). Nie zważając na tłumy, wzięliśmy udział w „nocy muzeów”. Nie byle gdzie jednak, bo w powiecie otwockim.
Włóczykije u skały
Jak co roku majówkę spędziliśmy na łonie przyrody. Tym razem wyprawiliśmy się do Małopolski. Po krótkim, acz emocjonującym pobycie w grodzie Kraka (gdzie jedno z nas aż cztery razy złapało flaka), wyruszyliśmy do doliny Prądnika, by podziwiać jurajskie wapienie.
Wiedeń wieczorem
Choć do Wiednia wybrałem się pociągiem nocnym, z którego wysiada się z samego rana, do austriackiej stolicy dotrzeć można też połączeniem dziennym, dojeżdżającym ok. dwudziestej. Miasto zaczyna się wtenczas zanurzać w mroku…
Opowieść o słonym zamku
Salzburg oznacza „zamek solny”. Czwarte największe miasto w Austrii zawdzięcza swoją nazwę rzekomo wpływom z ceł pobieranych od soli transportowanej rzeką nie przypadkowo zwaną Salzach. Kopalnie soli znajdują się jednak również w bezpośredniej okolicy miasta.
Z wizytą u pięknej Lany, co łzy roniła
Po relacjach z zagranicznych wojaży czas na krótką migawkę z rodzimego podwórka, a dokładnie z Warmii. Korzystając z wolnego dnia i ze słonecznej pogody, wybrałam się do położonego w okolicach Nidzicy (a dokładnie w pobliżu wsi Orlo i Łyna) rezerwatu przyrody Źródła Rzeki Łyny.
Królowa Maria Teresa, Arcyksiąże Karol Stefan i Tyrannosaurus Rex
Wczesnowiosenna wizyta w Wiedniu wywiera wielkie wrażenie na wrażliwych na posągi potężnych pań i panów bądź amatorach architektury austro-węgierskiej.
O drogach, rowerach i segregacji śmieci, czyli kilka przykładów zza Odry
Jeszcze do niedawna Niemcy funkcjonowały w mojej głowie jako kraj perfekcjonistów i sztywniaków. Ot – klasyczny stereoptyp. Do dziś pamiętam dziecięce żarty „o Polaku, Rusku i Niemcu”, w których ten ostatni nie miał za grosz poczucia humoru. Polak za to odznaczał się ułańską fantazją. Z tym akurat jestem skłonna się zgodzić, choć od kiedy samodzielnie płacę rachunki i podatki, coraz bardziej irytuje mnie ta polska brawura, która często przejawia się w braku zorganizownia („jakoś to będzie”), w rozrzutności i nieprzemyślanych decyzjach. Niby powoli wiele rzeczy zmienia się na lepsze, jednak sporo rozwiązań (lub ich brak) upodabnia nas raczej do naszych wschodnich niż zachodnich sąsiadów… Czytaj dalej
Frankfurty, frankfurterki, Meny i memy
Kontynuując podróż trasą największych dworców w Europie, dojeżdżamy do Frankfurtu nad Menem, którego Centralbahnhof przez prawie trzydzieści lat dzierżył palmę pierwszeństwa wśród największych dworców Europy (po czym przegonił go Lipsk). Jednak dziś to właśnie mniejszy dworzec w jednym z najważniejszych centrów finansowych i wystawienniczych obsługuje ponaddwukrotnie więcej pasażerów (1/3 miliona dziennie).
Lipsk od góry i od dołu
Poprzedni spacer poprowadził nas śladami małego wielkiego człowieka i jego pierwszej klęski w starciu ze zjednoczoną przeciwko niemu Europą. Tym razem przejdziemy się po samym Lipsku, a nie tylko pod nim, choć i o tym, co kryje się pod miastem nie omieszkamy wspomnieć.
Leniwa podlipska przechadzka pod lipami i pomnikami
Spośród różnych miast odwiedzonych w Niemczech, najlepsze wrażenie zrobił na mnie Lipsk. Miasto wsławione Bitwą Narodów, której dwusetna rocznica będzie obchodzona za półtora roku, może się pochwalić wieloma rzeczami poza pomnikiem największej bitwy z udziałem Napoleona….









