Czasem (a właściwie całkiem często…) zaczynam narzekać na pierdoły. Że w pociągu ciasno, w lodówce nie ma mleka albo, że ktoś spojrzał na mnie spode łba. Na szczęście równie szybko się reflektuję. Bo przecież w gruncie rzeczy żyje mi się dość wygodnie. Taaak, mogę zamówić pizzę przez telefon i zapłacić rachunki bez wychodzenia z domu. Tego typu przyjemności w erze internetu, wielkich galerii handlowych i hipemarketów wydają się nam już standardem. A przecież nie wszędzie jest tak różowo… Czytaj dalej
Co w puszczy piszczy
Jakiś czas temu postanowiliśmy, że „zjeździmy” (na dwóch kółkach, a właściwie czterech) polskie parki narodowe. Ubiegłoroczną majówkę spędziliśmy w Borach Tucholskich. W tym roku wybraliśmy się nieco dalej – do Puszczy Drawskiej. Jak zwykle naszą wycieczkę rozpoczęliśmy pociągiem. Podróżowanie z rowerami polską koleją do łatwych nie należy i aby zmieścić się w wagonie pasażerskim (bo tych z przedziałami na rowery zazwyczaj z niewiadomych powodów brak), trzeba wykazać się dużą kreatywnością (jak pokazuje poniższy obrazek).
I dzik Idzikowskiego nie idzie
Ostatnia przed majowym wyjazdem do Drawieńskiego Parku Narodowego (InterRegio z Warszawy Centralnej już jutro o 7 rano — mamy nadzieję, że rowery się zmieszczą…) relacja z wielkanocnych spacerów. Po drodze z Ochoty na Ursynów, trudno ominąć Mokotów; trzeba też gdzieś zbliżyć się do skarpy warszawskiej. Jednym z wyższych jej punktów, gdzie mierzy ok. 20m, są okolice Morskiego Oka, jednak dalej na południe, przy ul. Idzikowskiego, również znajduje się kilka ciekawych obiektów. Czytaj dalej
Popatrzmy na opatrzność
Właśnie minęło jedenaście lat od rozstrzygnięcia konkurs na projekt Świątyni Opatrzności Bożej, planowanej przez kolejne Rzeczypospolite. W kwietniu 2000 r. spośród 101 zgłoszeń wybrano zwycięski projekt Marka Budzyńskiego, architekta m.in. BUW i części Ursynowa, w tym Kościoła Wniebowstąpienia Pańskiego. Projekt świątyni zatopionej w zieleni, łączącej tradycję, nowoczesność i zespolenie z otoczeniem został wybrany przez kardynała Glempa. Pomimo entuzjastycznego przyjęcia projektu, pod koniec roku został on odrzucony i ogłoszono drugi konkurs na innych zasadach. Jego wynikiem jest rosnący od kilku lat na Polach Wilanowskich ogromny sześcian, z racji wieńczącej go wydłużonej kopuły przezywany „jajem Glempa”.
Patrząc przez filtr Filtrów
Świąteczna pogoda zachęca do spacerów. Wczorajsza była na tyle przyjemna (słonecznie, ale w szortach i podkoszulku jeszcze nie za gorąco), że przeszedłem się ze Starej Ochoty na Nowy Natolin. Znaczny wycinek tej pierwszej zajęty jest przez Filtry Warszawskie, znane przede wszystkim z okresowych wycieczek umożliwiających podziwianie podziemnych widoków…
Czytaj dalej
Wielkanoc w Nędznicy
Do tej pory toczą się spory, czy Nidzica (Nydenburg – gród nad rzeką Nidą) położona jest na Warmii czy na Mazurach. Aby osiągnąć kompromis, nazwano ją bramą do Warmii i Mazur… Dla mnie jest po prostu miastem rodzinnym. Jak co roku postanowiłam więc spędzić tu święta.
Pociągiem na Roztocze
Z okazji przywracania pociągów na Roztocze (póki co na majówkę, ale od lata mają kursować regularniej), zdajemy sprawę z fragmentu wyprawy na zamojszczyznę odbytej w zeszłym roku. Przy okazji zdradzimy kulisy, zza których zostały zrobione zdjęcia pojawiające się w nagłówku bloga.
Nowe wspaniałe życie seksualne
W premierowy weekend nowej sztuki Teatru Nowego kolejka nie tylko wypełniała foyer (za szklaną ścianą), lecz również przewijała się między kolumnami przedsionka.
Gustowny błękit kolumn Domu Słowa Polskiego oraz plakaty wyraźnie nawiązujące do znaków zakazu nie wystarczyły, by odstraszyć Zwierzaki Kreatywne od nowego spektaklu Krzysztofa Garbaczewskiego – Życie Seksualne Dzikich. Ale więcej o tym w poniższej recenzji. Czytaj dalej
Zoologia i pedagogia
Do zoo wybieraliśmy się od niemal roku. Po długim a dokładnym planowaniu w końcu się jednak udało – i to jeszcze póki ogród jest do poznania. Nie musiały nas nawet zapędzać tam stada słoni, czy pułki pawianów…
(Warto powiększyć wideo do pełni ekranu.)
Kilka spostrzeżeń znad Sprewy
Już sam przyjazd do Berlina zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Przyzwyczajona do uroków „odświeżonego” niedawno (nota bene za 47 mln złotych) Dworca Centralnego w Warszawie, rozdziawiłam usta na widok berlińskiego Hauptbahnhof.









